Witajcie.
Po dość długiej nieobecności, jestem ponownie.
Jestem w trakcie tworzenia dla was notki o śmierci, czemu?
Taki temat właśnie wybrało dosyć dużo osób.
A dziś mam dla was opowiadanie. Opowiadanie które napisałam z Koleżanką.
Zapraszam :)
Ona była inna, szczera i czasem naiwna.
Nie zawsze miała co chciała, dużo w życiu wycierpiała .
Lecz nadszedł dzień w którym wszystko się zmieniło, to był jeden moment, jedna chwila... Która wszystko zmieniła.
Kolejny raz przez jej naiwność ocierała się o ból i samotność...
Nie wierzyła w nic od tego momentu .
Ten dzień zapowiadał się monotonią, chociaż był inny od wszystkich.
Był ranek... ósma.. normalny dzień, no co tu mówić. Wstałam ,
ubrałam się i wyszłam do szkoły, monotonia.. Ale to co spotkało mnie po drodze wywyołało u mnie dreszcze..
Stał on i ona, wyglądało na to, że świetnie się bawili..
Spoglądając lekko , ze łzami w oczach przeszłam... On patrząc jak przechodzę nie wydusił nawet jednego słowa.. Hm. Może myślał, że się nie domyślę? Że nie wiem? Nie widzę?
Przecież w końcu i tak by się wydało.
Wchodząc do szkoły widziałam... Widziałam jak wszyscy się patrzą i śmieją.. Oni wiedzieli.
Kolejny raz pokazałam swoją naiwność.. Myślałam, że naprawdę mnie kocha ,że to nie kolejny zakład i nie iluzja.
Jaka ja byłam naiwna... Kolejny raz dałam się omamić,
szukając prawdziwej miłości.
Mogłam się domyślić, że to nie jest prawdziwe...
Nie jest prawdziwe jak wszystko w moim życiu.
Widocznie taka osoba jak ja nie zasługuje na miłość,
czym ja się do chuj różnię?!
Nagle podchodzi do mnie koleżanka, i pyta;
- Jak tam, dasz radę?
~ chujowo, wciąż go kocham..
- Rozumiem.
~ Nie , nie rozumiesz!
Zaczynam w to wszystko wątpić.. Zaczynam tęsknić.. Tęsknić
za jego głosem, za tym wszystkim co było i już tego nie będzie,
za jego oczami wpatrującymi się w moje , a nie w jej.. eh.
Tym jak mnie przytulał... Przy nim było tak... inaczej.
Alee niee, okazało się, ze kolejny raz zostałam wyceniona..
Ten świat! nie może już mi dać miłości ..
Ten świat już dla mnie umiera.
Pomimo, że tyle ludzi mnie otacza, czuje się samotna..
Wiem, że pewnie tego nie zrozumiesz, ale tak jest..
CZEŚĆ!
Ta szkoła mnie wykończy... Minęły dwie lekcje..
Podeszłam do niego i powiedziałam..
- Może wcale nie myślałeś o mnie w takie sposób jak ja o tobie...
Pewnie wychodziłeś z kumplami i wracałeś późną nocą, a ja nie
byłam twoją pierwszą myślą w żadnej minucie, nie wspominałeś żadnej chwili spędzonej ze mną , nie czytałeś 10 razy tych samych wiadomości, bo pewnie dawno już je usunąłeś. Myślałeś o mnie jak o każdej dziewczynie miniętej na ulicy.. Co z tego, że wymieniliśmy tyle uśmiechów, kilka słów , uczuć i masę spojrzeń..Tylko dla mnie czas poświęcony dla ciebie znaczył dużo, to ja starałam się byś tam, gdzie ty miałeś się pojawić w danej chwili.. Ubiegałam się o spotkanie z tobą, o krórką niezobowiązującą rozmowę, No tak!
ubzdurałam sobie to wszystko, chciałam żebyś mnie bardziej kochał, żebym była dla ciebie wszystkim...Pragnęłam być twoim całym światem, a ty nawet nie starałeś się być nawet w moim! - wykrzyczałam.
- Milczał...
Wyszłam, bo nie miałam po co tam wracać, poszłam w miejsce
które znaczyła dla nas wiele...
W tym miejscu byliśmy tylko my, to był nasz świat...
Było on zamknięty dla wszystkich...
Poszłam tam wiedząc ze wszystko kojarzy mi się z nim...
Lecz chciałam o tym zapomnieć...
To był las w którym znajdowało się to miejsce, to był most,
na którym przyczepiliśmy kłódkę.
Widząc ją naszła mnie złość, szarpałam ... próbując ją zniszczyć.
Bezskutecznie.
Trzymała się tak mocno, jak moje uczucia do niego..
Nie było w stanie ją zniszczyć, tak jak ja nienawiścią próbuję
zniszczyć uczucie do niego.
STWIERDZIŁAM... TO KONIEC dłużej tak nie potrafię ...
Wyjęłam z torebki żyletkę, patrząc na nią zastanawiałam się czy warto.
Pomyślałam sobie , ze jak nie ma już miłości, jak odejdzie albo
umrze, to człowiek nie ma już nic lepszego w życiu niż tylko pić i pić i skończyć marnie , bo niby czemu nie?
Stwierdziłam... że chyba jednak warto.
Wbijając żyletkę z całej siły w nadgarstek, patrzyłam jak powoli spływa krew.. wstałam . Stojąć na obręczy mostu patrzyłam na spływ wody.. pomyślałam - głęboko...
Ale to chyba dobrze ? Opadałam z sił.. ledwo trzymałam się na nogach...
Sojąc czułam jak ktoś złapał mnie za rękę.. Oglądając się za siebie ujrzałam go..
Czując jak spadam powiedziałam tylko słowo.. Kocham Cie.
Zaczął wołać do Boga.. Dlaczego... Dlaczego byłem taki głupi..
Ona mnie naprawdę kochała... Krzyczał... -już nikt nas nigdy nie rozłączy KOCHANIE. I skoczył za mną.
// Mielnicka & Tomczak.
Wiesz kiedy jest naprawdę źle? Kiedy nauczysz się płakać nie wydajać przy tym żadnego dźwięku... Natalia /16 lat.
Obserwatorzy ♥
czwartek, 17 kwietnia 2014
piątek, 4 kwietnia 2014
Zazdrość, złą czy dobrą cechą?
Hei .
Dziś postanowiłam napisać coś co dosłownie kilka sekund temu przyszło mi do głowy... Mianowicie zazdrość.
Dziwne, tak wiem. Ale prowadzę tego bloga właśnie po to, żeby pisać tu to nad czym się zastanawiam, a kto wie, może ktoś z was właśnie po przeczytaniu notki zacznie zastanawiać się nad tym samym...
ZAZDROŚĆ, jest złą czy dobrą cechą?
Wiele osób się na pewno nad tym zastanawia i ma z tym problemy...
Ale to trochę inaczej w moim toku myślenia wygląda...
Zazdrość jest oznaką, jak tak naprawdę nam na kimś zależy, a czy nie tak?
Osobiście mi nie wystarcza same napisanie 'Kocham Cię skarbie;*'
Bo co to jest? Osoba po drugiej stronie może mieć troszeczkę inne uczucia... Człowiek jeżeli kocha kogoś naprawdę mocno, jest zazdrosny o byle co... Spowodowane jest to strachem przed utratą tej osoby czy też po prostu jej straceniem...
Faceci są źli za to, że dziewczyna jest zazdrosna...
Ale gdy facet jest zazdrosny, to jest słodkie :)
OGÓŁEM ZAZDROŚĆ JEST CHUJOWA,
ALE JA JESTEM TAK W CHUJ ZAZDROSNA.
Mam na to alergię, widziałam jak miłość umiera już wiele razy, i nie chcę tego powtarzać.
I żeby to kurwa do was w końcu dotarło, że zazdrość nie jest spowodowana brakiem zaufania, tylko strachem przed utratą!
No to chyba na tyle...
Więc zanim zaczniesz się kłócić, pomyśl, jak ta osoba musi cię kochać, aby być zazdrosna o tą dziewczynę...
Co ona musi czuć, gdy widzi że znów powracasz do przeglądania jej zdjęć...
NIC WIELKIEGO, TYLKO POMYŚL...
A mi... mi po prostu przeszkadza, że z nią rozmawiasz. tyle.
// MIELNICKA.
Dziś postanowiłam napisać coś co dosłownie kilka sekund temu przyszło mi do głowy... Mianowicie zazdrość.
Dziwne, tak wiem. Ale prowadzę tego bloga właśnie po to, żeby pisać tu to nad czym się zastanawiam, a kto wie, może ktoś z was właśnie po przeczytaniu notki zacznie zastanawiać się nad tym samym...
ZAZDROŚĆ, jest złą czy dobrą cechą?
Wiele osób się na pewno nad tym zastanawia i ma z tym problemy...
Ale to trochę inaczej w moim toku myślenia wygląda...
Zazdrość jest oznaką, jak tak naprawdę nam na kimś zależy, a czy nie tak?
Osobiście mi nie wystarcza same napisanie 'Kocham Cię skarbie;*'
Bo co to jest? Osoba po drugiej stronie może mieć troszeczkę inne uczucia... Człowiek jeżeli kocha kogoś naprawdę mocno, jest zazdrosny o byle co... Spowodowane jest to strachem przed utratą tej osoby czy też po prostu jej straceniem...
Faceci są źli za to, że dziewczyna jest zazdrosna...
Ale gdy facet jest zazdrosny, to jest słodkie :)
OGÓŁEM ZAZDROŚĆ JEST CHUJOWA,
ALE JA JESTEM TAK W CHUJ ZAZDROSNA.
Mam na to alergię, widziałam jak miłość umiera już wiele razy, i nie chcę tego powtarzać.
I żeby to kurwa do was w końcu dotarło, że zazdrość nie jest spowodowana brakiem zaufania, tylko strachem przed utratą!
No to chyba na tyle...
Więc zanim zaczniesz się kłócić, pomyśl, jak ta osoba musi cię kochać, aby być zazdrosna o tą dziewczynę...
Co ona musi czuć, gdy widzi że znów powracasz do przeglądania jej zdjęć...
NIC WIELKIEGO, TYLKO POMYŚL...
A mi... mi po prostu przeszkadza, że z nią rozmawiasz. tyle.
// MIELNICKA.
środa, 2 kwietnia 2014
Wykrzycz mi szeptem...
Co jakiś czas powtarza się to samo. Już naprawdę nie wiem..
Co ja mam z tym zrobić, Odpuścić? Walczyć?
Za dużo wspomnień, aby to wszystko skończyć.
Za mało sensu w tym, aby dalej to ciągnąć.
Harmider w głowie, myśli, uczucia? tak uczucie... Bolą.
Wszyscy mi mówią, żebym zapomniała, że czas goi rany..
Nie, to nie tak. Czas wcale nie goi ran, czas przyzwyczaja do bólu. Nie mogłabym zapomnieć tego wszystkiego.
TYLE WSPOMNIEŃ, BOŻE...
To takie dziwne... Jeszcze kilka lat temu nie pomyślałabym, że poznam kogoś takiego... Że będzie to dla mnie tak ważna a zarazem bliska osoba, że będzie tak ciężko o niej zapomnieć.
Ale nie spodziewałam się, że w dzięki temu, będzie tyle smutku i bólu.
Życie jest ściemniają, wróblicą... Zwykłą cwaniarą.
Wiąże nam nogi i krzyczy idź... A my wierzymy, że chce nam pomóc.
Bezsensowne jest być z kimś na odwal... Dlatego jak chcemy mieć tą najbliższą, najważniejszą i najukochańszą osobę trzeba czesu, sama przyjdzie. Przecież miłości nie da się kupić!
Na to trzeba poczekać..
Trzeba przemyśleć..
NIC CHOP SIUP!
Uczucie jest w miłości najważniejsze.... A nie świadomość, że jest się zajętym...
Wszystkim się wydaję, że zapomnieć się nie da...
To w sumie nie prawda, da się, ale trzeba chcieć... To nierealne ? Czyżby? Posłuchaj...
Zapomnisz o nim i nie będziesz wspominać go już co
noc. Nie będziesz czekać aż wyświetlacz telefonu się
podświetli i zobaczysz kopertę z jego imieniem. Słysząc
kiedyś "waszą" piosenkę w radiu nie przełączysz jej
,
właściwie, to nic wtedy nie zrobisz bo nawet nie zwrócisz
uwagi. Będziesz zdolna do tego by usunąć wszystkie
wiadomości i jego numer, który z biegiem czasu i tak
ulotni Ci się z głowy. Leżąc wieczorem w łóżku nawet
przez chwilę nie pomyślisz o nim, brzmi nierealnie
prawda? Ale tak właśnie będzie, jeśli teraz dasz sobie
spokój. Musisz zrozumieć, że tacy ludzie jak on nigdy się
nie zmienią i to nie chłopak w którym kiedyś się
zakochałaś, on zniknął i nie wróci. Możesz cierpieć dalej
ale pamiętaj, że jeśli skończysz to jak najszybciej to
będziesz coraz bliżej szczęścia, które czeka Cię po
uwolnieniu się od jego osoby.
Dziwne prawda? Ale ja właśnie tak myślę...
Ale gorzej jest, gdy pojawi się znów... A z nim wrócą
wszystkie wspomnienia...
OGARNIJ ŚWIADOMOŚĆ! WSZYSTKO PRZEPADŁO,
ROMANS SIĘ SKOŃCZY , MAGIA ZNIKNIE...
a czas? czas nie goi ran, on pozwala przyzwyczaić się do
zwykłego szarego, nudnego, pojebanego, marnego życia.
// MIELNICKA.
piątek, 28 marca 2014
Fałszywość- Opowiadanie z życia wzięte.
Wszystko zaczęło się w 2/3 klasie podstawówki.
One były trzy, a ja jedna. Zawsze były takie'fajne', w sumie... to chyba się im tylko zdawało. Zawsze trzymały się we trzy, a ja?
Różnie, miałam dużo koleżanek ale jakoś zależało mi aby trzymać się akurat z nimi. Próbowałam, próbowałam zachowywać się jak one... Ciężko nie było, po kilku miesiącach udało się. Od wtedy wszystko robiłyśmy we cztery.
Z dnia na dzień było mi coraz bardziej obojętne to czy zrobimy coś jeszcze razem czy nie, wiem to, że jeżeli była by szansa aby to odzyskać zrobiłabym wszystko co tylko bym mogła.
Ale to i tak już nie miało sensu. Co było w tym wszystkim najgorsze? Do klasy doszła dziewczyna Zuzia .
Wtedy się trochę zbliżyłyśmy, nie powiem... Dziewczyny zaczęły gadać jaka to ona jest, jak wygląda. Ogółem na wszystko zwracały uwagę. Ja? Mi to było obojętne, nie ocenia się ludzi po okładce, nie interesowało mnie jak chodzi ubrana, jakie ma włosy czy też jest sytuacja finansową, ale one zwracały uwagę na wszystko. Obrażały ją, przezywały, robiły wszystko na złość.
Wtedy stwierdziłam, że to nie ma sensu. Po co? Zaczęłam z nią normalnie rozmawiać, lecz wtedy ja stałam się tą złą... Pomagałam jej, ogółem jak normalna koleżanka. W kasie drugiej gimnazjum doszła kolejna dziewczyna, Natalia.
Zaczęłyśmy trzymać się we trzy, ale Zuzia niestety musiała przejść do tych, które z początku cisnęły ją jak mogły, nie wnikam. Zaczęłam trzymać się z Natalią, i trzymam się do tej pory. A Nikola? Powtarza to samo, monotonia. Jestem z chłopakiem 7 miesięcy, zaczyna się od początku, robi na złość, próbuje go odbić ,ściąga wszystko, pisze do zajętych chłopaków, teraz to już jest po prostu dla mnie szmata, tak to ujmę. Szmata i nic więcej, nizina społeczna. Trzymam się z Natalią i Wiolą - o rok młodszą od nas. Nie zamierzam tego zmieniać, ponieważ wiem, że im mogę naprawdę wszystko powiedzieć, a one zamiast wyśmiać, pomogą. Mogę na nie liczyć, a nie jak na tamtą starszą znajomość. Nawet jeśli wszystko wróciłoby do normy, do tego jak było dawniej, gdyby przeprosiły i tak bym nie wybaczyła. Przeprosić można kogoś, kogo się uderzyło niechcący, a nie kogoś kogo się miało w dupie przez kilka miesięcy.
Ogólnie moim skromnym zdaniem, przyjaźń to przyjaźń.
Jeśli jest się prawdziwym przyjacielem, nie zwraca się na nic uwagi, nie olewa się kogoś. Tylko ten prawdziwy przyjaciel potrafi pomóc w każdej chwili, a ten któremu przecież tak bardzo 'zależało' nie będzie miał dla nas czasu.
Nie ma sensu tego powtarzać, jeśli raz się na kimś zawiodło, za drugim razem nie będzie to samo.
A słowa nie oddadzą tego ile waży strata.
Pragnę niewiele, by zniknęły wreszcie fałszywe kumpele.
` Przestań pierdolić teorię, że mam ciągle dawać radę. Słyszę to kurwa codziennie `
Teraz już po prostu wiem, że nie każdemu można ufać tak od razu... Potrzeba czasu i cierpliwości. Ci którzy chcą zostaną, a ci którzy mają nas w dupie, i tak odejdą.
// MIELNICKA.
One były trzy, a ja jedna. Zawsze były takie'fajne', w sumie... to chyba się im tylko zdawało. Zawsze trzymały się we trzy, a ja?
Różnie, miałam dużo koleżanek ale jakoś zależało mi aby trzymać się akurat z nimi. Próbowałam, próbowałam zachowywać się jak one... Ciężko nie było, po kilku miesiącach udało się. Od wtedy wszystko robiłyśmy we cztery.
Usiadłam z Nikolą... Od tamtej pory coś między nami przyrosło, stałyśmy się najlepszymi przyjaciółkami, mówiłyśmy sobie wszystko, dzień w dzień przesiadywałyśmy u siebie. Po prostu jedna o drugiej wiedziała wszystko. Tak było do pierwszej gimnazjum. A co dalej? Było dość dużo akcji...
Odbicie chłopaka, obgadywanie, chodzenie z innymi dziewczynami, ściąganie aby zrobić tylko na złość... Wybaczyłam . I tak to się zaczęło. Zostawałam na boku bo przecież to one było od zawsze przyjaciółkami, to ja doszłam.Z dnia na dzień było mi coraz bardziej obojętne to czy zrobimy coś jeszcze razem czy nie, wiem to, że jeżeli była by szansa aby to odzyskać zrobiłabym wszystko co tylko bym mogła.
Ale to i tak już nie miało sensu. Co było w tym wszystkim najgorsze? Do klasy doszła dziewczyna Zuzia .
Wtedy się trochę zbliżyłyśmy, nie powiem... Dziewczyny zaczęły gadać jaka to ona jest, jak wygląda. Ogółem na wszystko zwracały uwagę. Ja? Mi to było obojętne, nie ocenia się ludzi po okładce, nie interesowało mnie jak chodzi ubrana, jakie ma włosy czy też jest sytuacja finansową, ale one zwracały uwagę na wszystko. Obrażały ją, przezywały, robiły wszystko na złość.
Wtedy stwierdziłam, że to nie ma sensu. Po co? Zaczęłam z nią normalnie rozmawiać, lecz wtedy ja stałam się tą złą... Pomagałam jej, ogółem jak normalna koleżanka. W kasie drugiej gimnazjum doszła kolejna dziewczyna, Natalia.
Zaczęłyśmy trzymać się we trzy, ale Zuzia niestety musiała przejść do tych, które z początku cisnęły ją jak mogły, nie wnikam. Zaczęłam trzymać się z Natalią, i trzymam się do tej pory. A Nikola? Powtarza to samo, monotonia. Jestem z chłopakiem 7 miesięcy, zaczyna się od początku, robi na złość, próbuje go odbić ,ściąga wszystko, pisze do zajętych chłopaków, teraz to już jest po prostu dla mnie szmata, tak to ujmę. Szmata i nic więcej, nizina społeczna. Trzymam się z Natalią i Wiolą - o rok młodszą od nas. Nie zamierzam tego zmieniać, ponieważ wiem, że im mogę naprawdę wszystko powiedzieć, a one zamiast wyśmiać, pomogą. Mogę na nie liczyć, a nie jak na tamtą starszą znajomość. Nawet jeśli wszystko wróciłoby do normy, do tego jak było dawniej, gdyby przeprosiły i tak bym nie wybaczyła. Przeprosić można kogoś, kogo się uderzyło niechcący, a nie kogoś kogo się miało w dupie przez kilka miesięcy.
Ogólnie moim skromnym zdaniem, przyjaźń to przyjaźń.
Jeśli jest się prawdziwym przyjacielem, nie zwraca się na nic uwagi, nie olewa się kogoś. Tylko ten prawdziwy przyjaciel potrafi pomóc w każdej chwili, a ten któremu przecież tak bardzo 'zależało' nie będzie miał dla nas czasu.
Nie ma sensu tego powtarzać, jeśli raz się na kimś zawiodło, za drugim razem nie będzie to samo.
A słowa nie oddadzą tego ile waży strata.
Pragnę niewiele, by zniknęły wreszcie fałszywe kumpele.
` Przestań pierdolić teorię, że mam ciągle dawać radę. Słyszę to kurwa codziennie `
Teraz już po prostu wiem, że nie każdemu można ufać tak od razu... Potrzeba czasu i cierpliwości. Ci którzy chcą zostaną, a ci którzy mają nas w dupie, i tak odejdą.
// MIELNICKA.
wtorek, 25 marca 2014
Samotność...
Samotność jest piękna?Z czasem trzeba ją polubić, trzeba się do niej przyzwyczaić.
Moim zdaniem w towarzystwie innych ludzi, też można być samotnym.
To chujowe uczucie, to taka druga 'ja', codziennie wytyka nam błędy i mówi jacy to głupi jesteśmy, lecz ciągle jest przy nas, niezależnie od godziny bądź miejsca, pozwala nam mówić o czym chcemy i myśleć to co chcemy.
Czego inni ludzie nie zrozumieją.
Nigdy nie bój się płaczu... Czasem w każdym coś pęka.
Żyjemy samotnie, umieramy samotnie... Wszystko inne
jest iluzją.
Co takiego zmienia w nas fakt, że jesteśmy samotni?
Moim zdaniem stajemy się bardziej surowi dla samych siebie.
Ogólnie zawsze myślałam, że samotność jest najgorsza...
Ale i tak logicznie myśląc, nie jest taka zła... Nieodwzajemniona miłość boli bardziej.
SAMOTNOŚĆ POZWALA NAM ODKRYĆ TO, CO
WCZEŚNIEJ BYŁO NAM NIEZNANE .
Bycie samym wcale nie oznacza bycia słabym bądź tego, że nie mamy nikogo kto nam w czymkolwiek pomoże...
To jest po prostu taki stan w naszej świadomości, jesteśmy smutni, najczęściej z powodu chcenia być kochanym, a takiej osoby nie mamy... Aczkolwiek świadomości, że nie mamy prawdziwego przyjaciela który nas w czymś wesprze.
SAMOTNOŚĆ DOMENĄ SILNYCH, słaby zawsze trzymają się w grupie.
Najgorzej są wieczory, kiedy siedzimy sami w pokoju, telefon milczy, nikt się nie odzywa... nikt.
Wtedy najbardziej odczuwamy to uczucie. Czujemy się jakbyśmy byli marginesem całego świata, przypominamy sobie wszystko co nam nie wyszło, o tym dobrym zapominamy, też znasz to uczucie?
Wiem... To chujowe, ale z czasem nas czegoś nauczy.
Sama dość często czuje się samotnie, siedząc we własnym pokoju, sprawdzając co chwilę telefon, fb i inne portale...
Zdaje sobie sprawę, że wszędzie jest PUSTKA, pustka i obojętność ludzi co to mojej osoby. Że nikogo a nikogo nie obchodzi co się ze mną w tej chwili dzieje, co teraz robię.
To takie dziwne..
Samotność wśród dziesiątek życzliwych dusz. Opuszczona wśród tysiąca spojrzeń. Nieszczęśliwa z radością na twarzy.
// MIELNICKA.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























































