Wiesz kiedy jest naprawdę źle? Kiedy nauczysz się płakać nie wydajać przy tym żadnego dźwięku... Natalia /16 lat.
Obserwatorzy ♥
niedziela, 10 sierpnia 2014
Po co żyjesz? Popatrz jak wszystko szybko się zmienia coś jest, a poźniej tego nie ma.
Witajcie c:
Po dosyć długiej przerwie, i namysłach czy prowadzić jeszcze bloga, stwierdziłam, że będę.. Czemu? Może dlatego, że wiele ludzi go czyta i mnie rozumie. Podoba im się to jak piszę i odczuwają to samo...
A więc, mamy sierpień, ten mój 'PIĘKNY MIESIĄC' ale chyba już nie jest on dla mnie takie piękny, jak był przez ostatni rok, domyślacie się czemu ;x
Hm.. Mamy wakacje, raz jest zimno, a raz upalnie... Serduszko pyka, jak zawsze, chodź już nie ma dla kogo, norma.
Nadal nie mogę się przyzwyczaić do tej pustki, do weekendów gdzie nie muszę wstawać wcześniej z myślą , że zaraz przyjedzie i przygotowań żebym wyglądała jak człowiek...
Do tych dni, gdzie nie muszę myśleć, co ja wtedy zrobię, czy to dobry pomysł czy też nie..
Gdy tak było, narzekałam, tak no narzekałam sama w sobie, że nie mogę się wyspać, że muszę myśleć co ja będę robiła.. Ale po czasie mi tego brakuje.. Brakuje mi spotkań, przytulania, i cziulania się po łóżku... niby przytulać mogę się z każdym, ale to nie to samo.. Po prostu nie mogę się przyzwyczaić... A czas niestety nie chuj, nie stanie ;c
Trzeba żyć, trzeba szukać kogoś kto nie będzie cię okłamywał, szanował i przede wszystkim SZCZERZE kochał... Trudno jest znaleźć takiego człowieka, wiem to sama po sobie..
Od tego momentu, nie potrafię zaufać komuś w 100 % , zaufałam, a ktoś to po prostu olał, i trafił tym w mój najgorszy punkt...
Nie mogę patrzeć, jak ktoś się całuje, przytula, trzyma za ręce.. Bo za moment nachodzą mnie myśli, ze sama tak robiłam, że czułam się bezpieczna, a byłam zabawka, i myślę sobie " Przecież on i tak nie mówi ci wszystkiego, on i tak cię okłamuje, i tak cię zdradzi i nie kocha cię wystarczająco mocno, żeby być z nim dłużej niż ten dzień "
Robi mi się tak dziwnie i po chwili smutno... Że ktoś ma kogoś takiego, który poświęca mu uwagę i może rzeczywiście kocha.. A nie wstydzi się powiedzieć 'Kocham Cię' przy znajomych i złapać cię za rękę... Bywają i tacy ludzie..
Cofnęłabym wszystko, i zrobiła tak, żeby się to w ogóle nie zaczęło. BO BOLI.
czwartek, 10 lipca 2014
Przecież alkohol zabija... - Chce zabić to co mam w sobie.
W dzisiejszym programie przedstawię wam problemy 15 latki, a no tak! Mam 15 lat i nie mogę mieć problemów, zapomniałam...
Sama już nawet nie wiem, od czego mogę zacząć. Może od tego, ze mam te naście lat a po prostu życie mnie dobiło, kompletnie.
Zostałam sama, bez osoby dla którj mnie cieszył poniedziałek a tym bardziej zbliżający się weekend... Sytuacja nie do opisania... Dopiero teraz, zobaczyłam jak przez kilka miesięcy można przyzwyczaić się do jakiejś oboby, jak można tęsknić za tym jebanym 'Dobranoc skarbie' i w sumie, za tymi pustymi słowami ' Kocham Cię ' ... Wnioski? Prawdą jest to , że słowo Kocham Cię straciło znaczenie.
Nadchodzi lipiec, wakacje, pięknie , słoneczko, cieplutko niby tak zajebiście, tyle palnów, a tu co? GÓWNO.
Wszystkie plany poszły się jebać, miało być pięknie a jednak..
Nic nie jest na zawsze, dopiero to zobaczyłam, było pięknie te pierwsze miesiące, a przez trzy ostatnie wykopały się największe brudy, bynajmniej dla mnie. Wszystko się zwaliło.
Docenisz jak stracisz, stracisz jeśli nie docenisz. Owszem nie doceniałam, a teraz? Wszystko mi się kojaży z nim, wszystko... Słabość do piosenki, którą usłyszę a łzy lecą same, czemu? Przez jebane '' Chciałabym spać z tobą '' pisane na dobranoc, i uświadamianie że jest się najważniejszą w życiu osobą, że się kocha , że się nie zostawi, a potem wymówki żeby po prostu z tym z kończyć, pomimo starań i kurwa płacz po każdej kłótki i płacz po, że już jest dobrze, po prostu oddanie wszystkiego za to co nie było ciebie warte, za kłamstwa. Ale pomimo tego wszystkiego, do czego jest zdolny człowek jak kocha? Mam 15 lat, ale wydaje mi się, że już chyba rozumiem, zaufałam, pokochałam i zapomnieć nie mogę.
Ludzie się dziwią, że palę tak? Jakbym nie miała problemów , nie paliłabym, ale to jest po prostu rozluźnienie...
Wmawiając sobie, że mam wyjebane, wcale tak nie jest, wykorzystałabym chyba każdą szansę żeby było jak dawniej, ale to już nie wróci, choćbym się starała, a sama niestety nie dam rady. I sama już nie wiem, co ja tu pisze, ale mam tak najebane w głowie , że już nie wiem co mam robić...
Znudziło mi się już udawanie przed wszystkimi , że jest pięknie, że mam wyjebane i że wszystko jest w porządku.
NIE, nie jest nic w porządku, nie chce żeby było tak jak jest teraz, chciałabym się kurwa przytulić i usłyszeć że to ja jestem najważniejsza , że tylko ja się liczę... Ale potraktowano mnie tak jakby
- Ska kartki z napisem ' Dla tej jedynej' ?
~ Tak są.
- To poproszę sześć.
Po ostatniej kłótni , miałam zamiar się zmienić, chciałam kurwa się przytulić i poprostu być bardziej szczerą niż dla samej siebie, nie udało się. Skończyło się... Najpiękniejsze było trzymanie go za rękę, taka magia... Że jest mój, ale chyba ja nie byłam jego .
chciałabym słyszeć znów, kocham cię , tęsknię i dobranoc kochanie, kocham cię najmocniej na świcie...
'' Magia jest wtedy kiegy spaltamy dłonie, a nasze oczy mówią wszystko zamiast słów ''
A gdy przez gardło spłynął znowu kieliszek, chciałam wykręcić jego numer i go usłyszeć, on pewnie też miał tak setki razy, bo przecież byłam od niego uzależniona, i uwierz mi , że daleko jest azyl , ale nie mogę zadzwonić bo wtedy dam się pokonać...
// Mielnicka.
Sama już nawet nie wiem, od czego mogę zacząć. Może od tego, ze mam te naście lat a po prostu życie mnie dobiło, kompletnie.
Zostałam sama, bez osoby dla którj mnie cieszył poniedziałek a tym bardziej zbliżający się weekend... Sytuacja nie do opisania... Dopiero teraz, zobaczyłam jak przez kilka miesięcy można przyzwyczaić się do jakiejś oboby, jak można tęsknić za tym jebanym 'Dobranoc skarbie' i w sumie, za tymi pustymi słowami ' Kocham Cię ' ... Wnioski? Prawdą jest to , że słowo Kocham Cię straciło znaczenie.
Nadchodzi lipiec, wakacje, pięknie , słoneczko, cieplutko niby tak zajebiście, tyle palnów, a tu co? GÓWNO.
Wszystkie plany poszły się jebać, miało być pięknie a jednak..
Nic nie jest na zawsze, dopiero to zobaczyłam, było pięknie te pierwsze miesiące, a przez trzy ostatnie wykopały się największe brudy, bynajmniej dla mnie. Wszystko się zwaliło.
Docenisz jak stracisz, stracisz jeśli nie docenisz. Owszem nie doceniałam, a teraz? Wszystko mi się kojaży z nim, wszystko... Słabość do piosenki, którą usłyszę a łzy lecą same, czemu? Przez jebane '' Chciałabym spać z tobą '' pisane na dobranoc, i uświadamianie że jest się najważniejszą w życiu osobą, że się kocha , że się nie zostawi, a potem wymówki żeby po prostu z tym z kończyć, pomimo starań i kurwa płacz po każdej kłótki i płacz po, że już jest dobrze, po prostu oddanie wszystkiego za to co nie było ciebie warte, za kłamstwa. Ale pomimo tego wszystkiego, do czego jest zdolny człowek jak kocha? Mam 15 lat, ale wydaje mi się, że już chyba rozumiem, zaufałam, pokochałam i zapomnieć nie mogę.
Ludzie się dziwią, że palę tak? Jakbym nie miała problemów , nie paliłabym, ale to jest po prostu rozluźnienie...
Wmawiając sobie, że mam wyjebane, wcale tak nie jest, wykorzystałabym chyba każdą szansę żeby było jak dawniej, ale to już nie wróci, choćbym się starała, a sama niestety nie dam rady. I sama już nie wiem, co ja tu pisze, ale mam tak najebane w głowie , że już nie wiem co mam robić...
Znudziło mi się już udawanie przed wszystkimi , że jest pięknie, że mam wyjebane i że wszystko jest w porządku.
NIE, nie jest nic w porządku, nie chce żeby było tak jak jest teraz, chciałabym się kurwa przytulić i usłyszeć że to ja jestem najważniejsza , że tylko ja się liczę... Ale potraktowano mnie tak jakby
- Ska kartki z napisem ' Dla tej jedynej' ?
~ Tak są.
- To poproszę sześć.
Po ostatniej kłótni , miałam zamiar się zmienić, chciałam kurwa się przytulić i poprostu być bardziej szczerą niż dla samej siebie, nie udało się. Skończyło się... Najpiękniejsze było trzymanie go za rękę, taka magia... Że jest mój, ale chyba ja nie byłam jego .
chciałabym słyszeć znów, kocham cię , tęsknię i dobranoc kochanie, kocham cię najmocniej na świcie...
'' Magia jest wtedy kiegy spaltamy dłonie, a nasze oczy mówią wszystko zamiast słów ''
A gdy przez gardło spłynął znowu kieliszek, chciałam wykręcić jego numer i go usłyszeć, on pewnie też miał tak setki razy, bo przecież byłam od niego uzależniona, i uwierz mi , że daleko jest azyl , ale nie mogę zadzwonić bo wtedy dam się pokonać...
// Mielnicka.
niedziela, 22 czerwca 2014
Myślę, że ci najsmutniejsi ludzie zawsze najbardziej starają się rozweselić innych..
Dlaczego? Dlatego, że wiedzą jak to jest i nie chcą żeby ktoś czuł się podobnie..
Niczego sobie nie
nie wyobrażaj, bo zawsze się rozczarujesz.
Dzień zaczyna się monotonią weekendową. Weekend jak weekend. Robisz to co zawsze...
Przychodzi wieczór, zapalasz lampkę, parzysz herbatę i wyjmujesz pamiętnik przypominając sobie wszystkie chwile.
Dochodzisz do różnych wniosków, a mianowicie do jednego ... Że to chyba właśnie ta właściwa osoba. Zaczynasz zastanawiać się głębiej i właśnie w środku ciebie pojawia się taka pewność, pewność, że kochasz tą osobę..
Też tak masz? Robi ci się ciepełko na serduszku i przypominają ci się najpiękniejsze chwile.. A co z tymi złymi?
Nagle nachodzi myśl i zaczynasz pisać:
Przepraszam za to, jak wyglądam.
Przepraszam za to, jaka jestem.
Przepraszam za to, ze żyję .
Przepraszam za to, że nie jestem idealna dla ciebie.
Przepraszam, że jestem tylko problemem.
Przepraszam...
Ale nikt nie wie, co jest prawdziwe... Czujemy się jakbyśmy tracili rozum ..
Pamiętnik to najpiękniejsze wspomnienia jakie nam zostają ..
/Mielnicka // eM . ♥
'' Trzeba mieć wrażliwość księżniczki i wytrzymałość kurwy, tego się trzymam ''
Dlaczego? Dlatego, że wiedzą jak to jest i nie chcą żeby ktoś czuł się podobnie..
Niczego sobie nie
nie wyobrażaj, bo zawsze się rozczarujesz.
Dzień zaczyna się monotonią weekendową. Weekend jak weekend. Robisz to co zawsze...
Przychodzi wieczór, zapalasz lampkę, parzysz herbatę i wyjmujesz pamiętnik przypominając sobie wszystkie chwile.
Dochodzisz do różnych wniosków, a mianowicie do jednego ... Że to chyba właśnie ta właściwa osoba. Zaczynasz zastanawiać się głębiej i właśnie w środku ciebie pojawia się taka pewność, pewność, że kochasz tą osobę..
Też tak masz? Robi ci się ciepełko na serduszku i przypominają ci się najpiękniejsze chwile.. A co z tymi złymi?
Nagle nachodzi myśl i zaczynasz pisać:
Przepraszam za to, jak wyglądam.
Przepraszam za to, jaka jestem.
Przepraszam za to, ze żyję .
Przepraszam za to, że nie jestem idealna dla ciebie.
Przepraszam, że jestem tylko problemem.
Przepraszam...
Ale nikt nie wie, co jest prawdziwe... Czujemy się jakbyśmy tracili rozum ..
Pamiętnik to najpiękniejsze wspomnienia jakie nam zostają ..
/Mielnicka // eM . ♥
'' Trzeba mieć wrażliwość księżniczki i wytrzymałość kurwy, tego się trzymam ''
piątek, 6 czerwca 2014
Jak myślicie ?
Zastanawia mnie fakt , co ludzie skaczący z budynków, mostów , wieżowców czują gdy spadają.
Czu czują ulgę? Lęka? Przerażenie? Czy tez wolność... Co widzą przed samym zetknięciem z ziemią? Czy faktycznie to, jak mówią w każdej plotce, że widzi się całe swoje życie, te najważniejsze momenty, czy po prostu nicość?
Jakie to uczucie kiedy spadasz, i wiesz, że to już koniec twojej męki, cierpienia...
Czy ludzie którzy sączą naprawdę chcą się zabić?
~ MIELNICKA.
Czu czują ulgę? Lęka? Przerażenie? Czy tez wolność... Co widzą przed samym zetknięciem z ziemią? Czy faktycznie to, jak mówią w każdej plotce, że widzi się całe swoje życie, te najważniejsze momenty, czy po prostu nicość?
Jakie to uczucie kiedy spadasz, i wiesz, że to już koniec twojej męki, cierpienia...
Czy ludzie którzy sączą naprawdę chcą się zabić?
~ MIELNICKA.
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Docenisz jak stracisz..
Bo im dłużej żyjesz na tym świecie... tym bardziej zdajesz sobie sprawę, że na tym świecie istnieje tylko ból, cierpienie i pustka.
Byłam całe życie sama, zawsze sama sobie radziłam ..
Byłam nieszczęśliwa i mogę to przyznać już teraz..Byłam całe życie sama, zawsze sama sobie radziłam ..
Myślałam, że nie potrafię kochać, do chwili Kiedy Cię zobaczyłam ..
Wtedy zabolało mnie serce , Uśmiechnąłeś się do mnie,
a ja do Ciebie.. Spoglądaliśmy na siebie... Jak byłeś sam
to podeszłam do Ciebie i zagadałam , gadaliśmy tak godzinę
za godziną Było Chłodno lecz przy Tobie nie odczuwałam tego...
Dałam Ci mój numer na drugi dzień zadzwoniłeś . Spotkaliśmy
się... I tak dzień w dzień To było jak marzenie... Świetnie
się z Tobą dogadywałam...
Lecz pewnego dnia pokłóciliśmy się.
Byłam o Ciebie zazdrosna , chodziłeś z innymi dziewczynami, zdjęcia, spotkania... Wpadłam w depresje.. Nie odbierałam telefonów, chciałam być sama...
Już więcej Cię nie spotkałam ...Ale To ty mnie spotkałeś
gdy leżałam już w trumnie... Całkiem sama.. Blada ,
w czarnej sukience ,którą miałam ubraną W dniu w którym
Cię poznałam ..Wtedy chwyciłeś moją martwą dłoń i powiedziałeś ...
"Wróć Do mnie, TĘSKNIĘ ZA TOBĄ "
Ale było już za późno ..
Potrafiłabym wybaczyć wszystko, ale nie to, że olewasz mnie dla innych...
DOCENISZ JAK STRACISZ...
STRACISZ, JEŚLI NIE DOCENISZ.
~ Mielnicka.
środa, 7 maja 2014
Warto się zastanowić...
Co to właściwie jest śmierć?
Zadając sobie wielokrotnie to pytanie, nadal nie znam odpowiedzi.
Inni myślą...
*Śmierć? umierasz i cię nie ma, znikasz, nie oddychasz, nie robisz nic, jesteś powietrzem*
Ale zastanawiając się głębiej, nawet nad tym czy jest życie po śmierci... Sama nazwa mówi 'życie'.. Moim zdaniem jeżeli by takie `życie po śmierci` istniało, to śmierć nie nazywałaby się śmiercią.
Wiele księży tłumaczy to dosyć niezrozumiale...
Sama nie wieżę w kościół czy Księdza, lecz w Boga owszem.
Wracając do pytania...
Zależy jeszcze o jakiego typu 'śmierci' mówimy ...
Może to być spowodowane np wyzwiskami bądź nękaniem, aczkolwiek po prostu starością.
Wchodząc w temat samobójstw o których już wspominałam w innych notkach czyli tak jakby moim zdaniem śmiercią poprzez dręczenie drugiego człowieka...
Ogółem myślę, że śmierć to stan charakteryzujący się ustaniem oznak życia . Kończąc te nieposkładane pierdolamemto zacznę pisać poskładaną notkę o czym bardziej konkretnym ;)
Żegnam ♥ Pozdrawiam :))
Zadając sobie wielokrotnie to pytanie, nadal nie znam odpowiedzi.
Inni myślą...
*Śmierć? umierasz i cię nie ma, znikasz, nie oddychasz, nie robisz nic, jesteś powietrzem*
Ale zastanawiając się głębiej, nawet nad tym czy jest życie po śmierci... Sama nazwa mówi 'życie'.. Moim zdaniem jeżeli by takie `życie po śmierci` istniało, to śmierć nie nazywałaby się śmiercią.
Wiele księży tłumaczy to dosyć niezrozumiale...
Sama nie wieżę w kościół czy Księdza, lecz w Boga owszem.
Wracając do pytania...
Zależy jeszcze o jakiego typu 'śmierci' mówimy ...
Może to być spowodowane np wyzwiskami bądź nękaniem, aczkolwiek po prostu starością.
Wchodząc w temat samobójstw o których już wspominałam w innych notkach czyli tak jakby moim zdaniem śmiercią poprzez dręczenie drugiego człowieka...
Ogółem myślę, że śmierć to stan charakteryzujący się ustaniem oznak życia . Kończąc te nieposkładane pierdolamemto zacznę pisać poskładaną notkę o czym bardziej konkretnym ;)
Żegnam ♥ Pozdrawiam :))
czwartek, 17 kwietnia 2014
Mała dziewczyna po świece swym kroczy, zamyka małe zroszone oczy... Modląc się o siłę w szaleństwo popada, rach ciach po ręce i robi się blada.
Witajcie.
Po dość długiej nieobecności, jestem ponownie.
Jestem w trakcie tworzenia dla was notki o śmierci, czemu?
Taki temat właśnie wybrało dosyć dużo osób.
A dziś mam dla was opowiadanie. Opowiadanie które napisałam z Koleżanką.
Zapraszam :)
Ona była inna, szczera i czasem naiwna.
Nie zawsze miała co chciała, dużo w życiu wycierpiała .
Lecz nadszedł dzień w którym wszystko się zmieniło, to był jeden moment, jedna chwila... Która wszystko zmieniła.
Kolejny raz przez jej naiwność ocierała się o ból i samotność...
Nie wierzyła w nic od tego momentu .
Ten dzień zapowiadał się monotonią, chociaż był inny od wszystkich.
Był ranek... ósma.. normalny dzień, no co tu mówić. Wstałam ,
ubrałam się i wyszłam do szkoły, monotonia.. Ale to co spotkało mnie po drodze wywyołało u mnie dreszcze..
Stał on i ona, wyglądało na to, że świetnie się bawili..
Spoglądając lekko , ze łzami w oczach przeszłam... On patrząc jak przechodzę nie wydusił nawet jednego słowa.. Hm. Może myślał, że się nie domyślę? Że nie wiem? Nie widzę?
Przecież w końcu i tak by się wydało.
Wchodząc do szkoły widziałam... Widziałam jak wszyscy się patrzą i śmieją.. Oni wiedzieli.
Kolejny raz pokazałam swoją naiwność.. Myślałam, że naprawdę mnie kocha ,że to nie kolejny zakład i nie iluzja.
Jaka ja byłam naiwna... Kolejny raz dałam się omamić,
szukając prawdziwej miłości.
Mogłam się domyślić, że to nie jest prawdziwe...
Nie jest prawdziwe jak wszystko w moim życiu.
Widocznie taka osoba jak ja nie zasługuje na miłość,
czym ja się do chuj różnię?!
Nagle podchodzi do mnie koleżanka, i pyta;
- Jak tam, dasz radę?
~ chujowo, wciąż go kocham..
- Rozumiem.
~ Nie , nie rozumiesz!
Zaczynam w to wszystko wątpić.. Zaczynam tęsknić.. Tęsknić
za jego głosem, za tym wszystkim co było i już tego nie będzie,
za jego oczami wpatrującymi się w moje , a nie w jej.. eh.
Tym jak mnie przytulał... Przy nim było tak... inaczej.
Alee niee, okazało się, ze kolejny raz zostałam wyceniona..
Ten świat! nie może już mi dać miłości ..
Ten świat już dla mnie umiera.
Pomimo, że tyle ludzi mnie otacza, czuje się samotna..
Wiem, że pewnie tego nie zrozumiesz, ale tak jest..
CZEŚĆ!
Ta szkoła mnie wykończy... Minęły dwie lekcje..
Podeszłam do niego i powiedziałam..
- Może wcale nie myślałeś o mnie w takie sposób jak ja o tobie...
Pewnie wychodziłeś z kumplami i wracałeś późną nocą, a ja nie
byłam twoją pierwszą myślą w żadnej minucie, nie wspominałeś żadnej chwili spędzonej ze mną , nie czytałeś 10 razy tych samych wiadomości, bo pewnie dawno już je usunąłeś. Myślałeś o mnie jak o każdej dziewczynie miniętej na ulicy.. Co z tego, że wymieniliśmy tyle uśmiechów, kilka słów , uczuć i masę spojrzeń..Tylko dla mnie czas poświęcony dla ciebie znaczył dużo, to ja starałam się byś tam, gdzie ty miałeś się pojawić w danej chwili.. Ubiegałam się o spotkanie z tobą, o krórką niezobowiązującą rozmowę, No tak!
ubzdurałam sobie to wszystko, chciałam żebyś mnie bardziej kochał, żebym była dla ciebie wszystkim...Pragnęłam być twoim całym światem, a ty nawet nie starałeś się być nawet w moim! - wykrzyczałam.
- Milczał...
Wyszłam, bo nie miałam po co tam wracać, poszłam w miejsce
które znaczyła dla nas wiele...
W tym miejscu byliśmy tylko my, to był nasz świat...
Było on zamknięty dla wszystkich...
Poszłam tam wiedząc ze wszystko kojarzy mi się z nim...
Lecz chciałam o tym zapomnieć...
To był las w którym znajdowało się to miejsce, to był most,
na którym przyczepiliśmy kłódkę.
Widząc ją naszła mnie złość, szarpałam ... próbując ją zniszczyć.
Bezskutecznie.
Trzymała się tak mocno, jak moje uczucia do niego..
Nie było w stanie ją zniszczyć, tak jak ja nienawiścią próbuję
zniszczyć uczucie do niego.
STWIERDZIŁAM... TO KONIEC dłużej tak nie potrafię ...
Wyjęłam z torebki żyletkę, patrząc na nią zastanawiałam się czy warto.
Pomyślałam sobie , ze jak nie ma już miłości, jak odejdzie albo
umrze, to człowiek nie ma już nic lepszego w życiu niż tylko pić i pić i skończyć marnie , bo niby czemu nie?
Stwierdziłam... że chyba jednak warto.
Wbijając żyletkę z całej siły w nadgarstek, patrzyłam jak powoli spływa krew.. wstałam . Stojąć na obręczy mostu patrzyłam na spływ wody.. pomyślałam - głęboko...
Ale to chyba dobrze ? Opadałam z sił.. ledwo trzymałam się na nogach...
Sojąc czułam jak ktoś złapał mnie za rękę.. Oglądając się za siebie ujrzałam go..
Czując jak spadam powiedziałam tylko słowo.. Kocham Cie.
Zaczął wołać do Boga.. Dlaczego... Dlaczego byłem taki głupi..
Ona mnie naprawdę kochała... Krzyczał... -już nikt nas nigdy nie rozłączy KOCHANIE. I skoczył za mną.
// Mielnicka & Tomczak.
Po dość długiej nieobecności, jestem ponownie.
Jestem w trakcie tworzenia dla was notki o śmierci, czemu?
Taki temat właśnie wybrało dosyć dużo osób.
A dziś mam dla was opowiadanie. Opowiadanie które napisałam z Koleżanką.
Zapraszam :)
Ona była inna, szczera i czasem naiwna.
Nie zawsze miała co chciała, dużo w życiu wycierpiała .
Lecz nadszedł dzień w którym wszystko się zmieniło, to był jeden moment, jedna chwila... Która wszystko zmieniła.
Kolejny raz przez jej naiwność ocierała się o ból i samotność...
Nie wierzyła w nic od tego momentu .
Ten dzień zapowiadał się monotonią, chociaż był inny od wszystkich.
Był ranek... ósma.. normalny dzień, no co tu mówić. Wstałam ,
ubrałam się i wyszłam do szkoły, monotonia.. Ale to co spotkało mnie po drodze wywyołało u mnie dreszcze..
Stał on i ona, wyglądało na to, że świetnie się bawili..
Spoglądając lekko , ze łzami w oczach przeszłam... On patrząc jak przechodzę nie wydusił nawet jednego słowa.. Hm. Może myślał, że się nie domyślę? Że nie wiem? Nie widzę?
Przecież w końcu i tak by się wydało.
Wchodząc do szkoły widziałam... Widziałam jak wszyscy się patrzą i śmieją.. Oni wiedzieli.
Kolejny raz pokazałam swoją naiwność.. Myślałam, że naprawdę mnie kocha ,że to nie kolejny zakład i nie iluzja.
Jaka ja byłam naiwna... Kolejny raz dałam się omamić,
szukając prawdziwej miłości.
Mogłam się domyślić, że to nie jest prawdziwe...
Nie jest prawdziwe jak wszystko w moim życiu.
Widocznie taka osoba jak ja nie zasługuje na miłość,
czym ja się do chuj różnię?!
Nagle podchodzi do mnie koleżanka, i pyta;
- Jak tam, dasz radę?
~ chujowo, wciąż go kocham..
- Rozumiem.
~ Nie , nie rozumiesz!
Zaczynam w to wszystko wątpić.. Zaczynam tęsknić.. Tęsknić
za jego głosem, za tym wszystkim co było i już tego nie będzie,
za jego oczami wpatrującymi się w moje , a nie w jej.. eh.
Tym jak mnie przytulał... Przy nim było tak... inaczej.
Alee niee, okazało się, ze kolejny raz zostałam wyceniona..
Ten świat! nie może już mi dać miłości ..
Ten świat już dla mnie umiera.
Pomimo, że tyle ludzi mnie otacza, czuje się samotna..
Wiem, że pewnie tego nie zrozumiesz, ale tak jest..
CZEŚĆ!
Ta szkoła mnie wykończy... Minęły dwie lekcje..
Podeszłam do niego i powiedziałam..
- Może wcale nie myślałeś o mnie w takie sposób jak ja o tobie...
Pewnie wychodziłeś z kumplami i wracałeś późną nocą, a ja nie
byłam twoją pierwszą myślą w żadnej minucie, nie wspominałeś żadnej chwili spędzonej ze mną , nie czytałeś 10 razy tych samych wiadomości, bo pewnie dawno już je usunąłeś. Myślałeś o mnie jak o każdej dziewczynie miniętej na ulicy.. Co z tego, że wymieniliśmy tyle uśmiechów, kilka słów , uczuć i masę spojrzeń..Tylko dla mnie czas poświęcony dla ciebie znaczył dużo, to ja starałam się byś tam, gdzie ty miałeś się pojawić w danej chwili.. Ubiegałam się o spotkanie z tobą, o krórką niezobowiązującą rozmowę, No tak!
ubzdurałam sobie to wszystko, chciałam żebyś mnie bardziej kochał, żebym była dla ciebie wszystkim...Pragnęłam być twoim całym światem, a ty nawet nie starałeś się być nawet w moim! - wykrzyczałam.
- Milczał...
Wyszłam, bo nie miałam po co tam wracać, poszłam w miejsce
które znaczyła dla nas wiele...
W tym miejscu byliśmy tylko my, to był nasz świat...
Było on zamknięty dla wszystkich...
Poszłam tam wiedząc ze wszystko kojarzy mi się z nim...
Lecz chciałam o tym zapomnieć...
To był las w którym znajdowało się to miejsce, to był most,
na którym przyczepiliśmy kłódkę.
Widząc ją naszła mnie złość, szarpałam ... próbując ją zniszczyć.
Bezskutecznie.
Trzymała się tak mocno, jak moje uczucia do niego..
Nie było w stanie ją zniszczyć, tak jak ja nienawiścią próbuję
zniszczyć uczucie do niego.
STWIERDZIŁAM... TO KONIEC dłużej tak nie potrafię ...
Wyjęłam z torebki żyletkę, patrząc na nią zastanawiałam się czy warto.
Pomyślałam sobie , ze jak nie ma już miłości, jak odejdzie albo
umrze, to człowiek nie ma już nic lepszego w życiu niż tylko pić i pić i skończyć marnie , bo niby czemu nie?
Stwierdziłam... że chyba jednak warto.
Wbijając żyletkę z całej siły w nadgarstek, patrzyłam jak powoli spływa krew.. wstałam . Stojąć na obręczy mostu patrzyłam na spływ wody.. pomyślałam - głęboko...
Ale to chyba dobrze ? Opadałam z sił.. ledwo trzymałam się na nogach...
Sojąc czułam jak ktoś złapał mnie za rękę.. Oglądając się za siebie ujrzałam go..
Czując jak spadam powiedziałam tylko słowo.. Kocham Cie.
Zaczął wołać do Boga.. Dlaczego... Dlaczego byłem taki głupi..
Ona mnie naprawdę kochała... Krzyczał... -już nikt nas nigdy nie rozłączy KOCHANIE. I skoczył za mną.
// Mielnicka & Tomczak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































