To było piękne. To jak się starałeś, to jak miło i cicho do mnie mówiłeś.
To w jaki sposób się zachowywałeś jak się widzieliśmy, to wszystko było takie delikatne.
Dbałeś żebym się uśmiechała, cieszyłeś się razem ze mną, pisałeś co 2 minuty z pretekstem że
tęsknisz. Gdzie to jest? Gdzie to zniknęło? Gdzie podziały się te delikatne słowa...
Nadeszła rzeczywistość? Ona naprawdę tak wygląda? Twoim największym błędem było przestanie
o mnie walczyć. Miałeś świadomość, że mnie zdobyłeś i przestałeś.
Teraz jest szaro, zero uczuć, zero niczego, pusto... chłodno.
Raz na jakiś czas pojawi się wiadomość co robię, raz na jakiś czas albo wcale, tak też bywało.
Nieśmieszne przezwiska które Cię bawią, a mnie bolą. brak szacunku.
Lecenie w 'bajerkę' z innymi dziewczynami bo co? bo mnie już masz i wiesz, że Cię kocham i wybaczę cokolwiek byś nie zrobił? NIE.
To nie na tym rzecz polega...
Ty się bawisz, a ktoś cierpi, zabawne prawda?
Największym świństwem z jakim się spotkałam, to brak starania się o własną dziewczynę bo myślimy
że zdobyliśmy ją doszczętnie.
Wszystko przemija.
Niepielęgnowana przyjaźń się kończy, miłość i uczucia zanikają.
I szczerze? To boli, to w chuj boli. Ale kto nas zrozumie jak nie my sami.
Wydaje się nam, ze mamy wszystko. A tak naprawdę nie mamy nic i brakuje nam tej pierdolonej
miłości i szczęścia.
Ale dlaczego uświadamiamy to sobie dopiero gdy jesteśmy sami w ciemnym pokoju, gdy zapada noc?
No tak... Kto powiedział, że noc jest od spania. Nie, nie proszę państwa.
Noc jest właśnie od niszczenia sobie życia. Od analizowania tego, co i tak już było zanalizowane
miliony razy.
Na wymyślanie dialogów na które i tak nigdy się nie odważymy.
Noc jest od tworzenia wielkich planów, których i tak nie będziemy pamiętać rano.
Noc jest od bólu głowy do mdłości, od wyśnionych miłości.
// MIELNICKA


.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz