Obserwatorzy ♥

piątek, 28 marca 2014

Fałszywość- Opowiadanie z życia wzięte.

Wszystko zaczęło się w 2/3 klasie podstawówki.

One były trzy, a ja jedna. Zawsze były takie'fajne', w sumie... to chyba się im tylko zdawało. Zawsze trzymały się we trzy, a ja? 
















Różnie, miałam dużo koleżanek ale jakoś zależało mi aby trzymać się akurat z nimi. Próbowałam, próbowałam zachowywać się jak one... Ciężko nie było, po kilku miesiącach udało się. Od wtedy wszystko robiłyśmy we cztery.
Usiadłam z Nikolą... Od tamtej pory coś między nami przyrosło, stałyśmy się najlepszymi przyjaciółkami, mówiłyśmy sobie wszystko, dzień w dzień przesiadywałyśmy u siebie. Po prostu jedna o drugiej wiedziała wszystko. Tak było do pierwszej gimnazjum. A co dalej?  Było dość dużo akcji... 
Odbicie chłopaka, obgadywanie, chodzenie z innymi dziewczynami, ściąganie aby zrobić tylko na złość... Wybaczyłam . I tak to się zaczęło. Zostawałam na boku bo przecież to one było od zawsze przyjaciółkami, to ja doszłam.
Z dnia na dzień było mi coraz bardziej obojętne to czy zrobimy coś jeszcze razem czy nie, wiem to, że jeżeli była by szansa aby to odzyskać zrobiłabym wszystko co tylko bym mogła.
Ale to i tak już nie miało sensu.  Co było w tym wszystkim najgorsze? Do klasy doszła  dziewczyna Zuzia .
Wtedy się trochę zbliżyłyśmy, nie powiem... Dziewczyny zaczęły gadać jaka to ona jest, jak wygląda. Ogółem na wszystko zwracały uwagę. Ja? Mi to było obojętne, nie ocenia się ludzi po okładce, nie interesowało mnie jak chodzi ubrana, jakie ma włosy czy też jest sytuacja finansową, ale one zwracały uwagę na wszystko. Obrażały ją, przezywały, robiły wszystko na złość.
Wtedy stwierdziłam, że to nie ma sensu. Po co?  Zaczęłam z nią normalnie rozmawiać, lecz wtedy ja stałam się tą złą... Pomagałam jej, ogółem jak normalna koleżanka.  W kasie drugiej gimnazjum doszła kolejna dziewczyna, Natalia.
Zaczęłyśmy trzymać się we trzy, ale Zuzia niestety musiała przejść do tych, które z początku cisnęły ją jak mogły, nie wnikam.  Zaczęłam trzymać się z Natalią, i trzymam się do tej pory. A Nikola? Powtarza to samo, monotonia. Jestem z chłopakiem 7 miesięcy, zaczyna się od początku, robi na złość, próbuje go odbić ,ściąga wszystko, pisze do zajętych chłopaków, teraz to już jest po prostu dla mnie szmata, tak to ujmę. Szmata i nic więcej, nizina społeczna. Trzymam się z Natalią i Wiolą - o rok młodszą od nas. Nie zamierzam tego zmieniać, ponieważ wiem, że im mogę naprawdę wszystko powiedzieć, a one zamiast wyśmiać, pomogą. Mogę na nie liczyć, a nie jak na tamtą starszą znajomość. Nawet jeśli wszystko  wróciłoby do normy, do tego jak było dawniej, gdyby przeprosiły i tak bym nie wybaczyła. Przeprosić można kogoś, kogo się uderzyło niechcący, a nie kogoś kogo się miało w dupie przez kilka miesięcy.

Ogólnie moim skromnym zdaniem, przyjaźń to przyjaźń.
Jeśli jest się prawdziwym przyjacielem, nie zwraca się na nic uwagi, nie olewa się kogoś. Tylko ten prawdziwy przyjaciel potrafi pomóc w każdej chwili, a ten któremu przecież tak bardzo 'zależało' nie będzie miał dla nas czasu.
Nie ma sensu tego powtarzać, jeśli raz się na kimś zawiodło, za drugim razem nie będzie to samo.
A słowa  nie oddadzą tego ile waży strata.

Pragnę niewiele, by zniknęły wreszcie fałszywe kumpele.

` Przestań pierdolić teorię, że mam ciągle dawać radę. Słyszę to kurwa codziennie `

Teraz już po prostu wiem, że nie każdemu można ufać tak od razu... Potrzeba czasu i cierpliwości.  Ci którzy chcą zostaną, a ci którzy mają nas w dupie, i tak odejdą.


// MIELNICKA.

wtorek, 25 marca 2014

Samotność...

Samotność jest piękna?Z czasem trzeba ją polubić, trzeba się do niej przyzwyczaić.
Moim zdaniem w towarzystwie innych ludzi, też można być samotnym.
To chujowe uczucie, to taka druga 'ja', codziennie wytyka nam błędy i mówi jacy to głupi jesteśmy, lecz ciągle jest przy nas, niezależnie od godziny bądź miejsca, pozwala nam mówić o czym chcemy i myśleć to co chcemy.
Czego inni ludzie nie zrozumieją.

Nigdy nie bój się płaczu... Czasem w każdym coś pęka.

    Żyjemy samotnie, umieramy samotnie... Wszystko inne 
jest iluzją.
Co takiego zmienia w nas fakt, że jesteśmy samotni?
Moim zdaniem stajemy się bardziej surowi dla samych siebie.
Ogólnie zawsze myślałam, że samotność jest najgorsza...
Ale i tak logicznie myśląc, nie jest taka zła... Nieodwzajemniona miłość boli bardziej.
       SAMOTNOŚĆ POZWALA NAM ODKRYĆ TO, CO 
             WCZEŚNIEJ BYŁO NAM NIEZNANE .

Bycie samym wcale nie oznacza bycia słabym bądź tego, że nie mamy nikogo kto nam w czymkolwiek pomoże...
To jest po prostu taki stan w naszej świadomości, jesteśmy smutni, najczęściej z powodu chcenia być kochanym, a takiej osoby nie mamy... Aczkolwiek świadomości, że nie mamy prawdziwego przyjaciela który nas w czymś wesprze.

SAMOTNOŚĆ DOMENĄ SILNYCH, słaby zawsze trzymają się w grupie. 
Najgorzej są wieczory, kiedy siedzimy sami w pokoju, telefon milczy, nikt się nie odzywa... nikt.
Wtedy najbardziej odczuwamy to uczucie. Czujemy się jakbyśmy byli marginesem całego świata, przypominamy sobie wszystko co nam nie wyszło, o tym dobrym zapominamy, też znasz to uczucie?
Wiem... To chujowe, ale z czasem nas czegoś nauczy.
Sama dość często czuje się samotnie, siedząc we własnym pokoju, sprawdzając co chwilę telefon, fb i inne portale...
Zdaje sobie sprawę, że wszędzie jest PUSTKA, pustka i obojętność ludzi co to mojej osoby. Że nikogo a nikogo nie obchodzi co się ze mną w tej chwili dzieje, co teraz robię.
To takie dziwne.. 














Samotność wśród dziesiątek życzliwych dusz. Opuszczona wśród tysiąca spojrzeń. Nieszczęśliwa z radością na twarzy. 

// MIELNICKA.

piątek, 21 marca 2014

Przykre.

Teraz już rozumiem, jak może przestać kochać człowieka z dnia na dzień.


Najtrudniejsze w tej sytuacji jest zapomnieć o tym co się wydarzyło, o
tych wszystkich wspomnieniach, o tym wszystkim co razem się przeszło,
o tym jak się bardzo tą osobę kochało.. I właśnie po takich przemyśleniach
sami już nie wiemy, czy kochamy czy nie.
Mamy takie mieszane uczucia, z jednej strony wyrządził nam tyle krzywdy.
z drugiej strony dzięki niemu tyle się uśmiechałyśmy, tyle przeszłyśmy,
i tyl szczęścia w tym było.
Ale prysło i nic nie ma... Jest On i jesteś ty...
Tylko już nie Ty i On, Lecz dwie różne osoby, które nie mają nic
wspólnego ze sobą. Już wiem, że związki idealne nie istnieją,
już wiem, że nie kocha się zawsze, wiem też że faceci to perfidne świnie.
Tak, właśnie tak uważam. 
Byłeś dla mnie wszystkim, co się tylko liczy. 
Kiedyś dałabym sobie rękę uciąć za ciebie, dziś byłabym bez ręki.
Wiem, że jest ciężko, nie daje się rady, nie można przestać myśleć...
No ale co zrobisz? Sama nie wiem.
Gubię się. Gubię się i nie mam nawet tego pierdolonego pojęcia co ja 
mam teraz zrobić... Czy.. wgl to ma jaki kolwiek sens.

Po co były słowa, które nie miały jakiego kolwiek znaczenia? 
Po co mówiłeś, że kochasz? po co dawałeś tyle nadziei ...Po co to wszystko obiecywałeś.




























































































Ludzie ranią tak mocno, jak ich kochasz...


// Mielnicka..