One były trzy, a ja jedna. Zawsze były takie'fajne', w sumie... to chyba się im tylko zdawało. Zawsze trzymały się we trzy, a ja?
Różnie, miałam dużo koleżanek ale jakoś zależało mi aby trzymać się akurat z nimi. Próbowałam, próbowałam zachowywać się jak one... Ciężko nie było, po kilku miesiącach udało się. Od wtedy wszystko robiłyśmy we cztery.
Usiadłam z Nikolą... Od tamtej pory coś między nami przyrosło, stałyśmy się najlepszymi przyjaciółkami, mówiłyśmy sobie wszystko, dzień w dzień przesiadywałyśmy u siebie. Po prostu jedna o drugiej wiedziała wszystko. Tak było do pierwszej gimnazjum. A co dalej? Było dość dużo akcji...
Odbicie chłopaka, obgadywanie, chodzenie z innymi dziewczynami, ściąganie aby zrobić tylko na złość... Wybaczyłam . I tak to się zaczęło. Zostawałam na boku bo przecież to one było od zawsze przyjaciółkami, to ja doszłam.Z dnia na dzień było mi coraz bardziej obojętne to czy zrobimy coś jeszcze razem czy nie, wiem to, że jeżeli była by szansa aby to odzyskać zrobiłabym wszystko co tylko bym mogła.
Ale to i tak już nie miało sensu. Co było w tym wszystkim najgorsze? Do klasy doszła dziewczyna Zuzia .
Wtedy się trochę zbliżyłyśmy, nie powiem... Dziewczyny zaczęły gadać jaka to ona jest, jak wygląda. Ogółem na wszystko zwracały uwagę. Ja? Mi to było obojętne, nie ocenia się ludzi po okładce, nie interesowało mnie jak chodzi ubrana, jakie ma włosy czy też jest sytuacja finansową, ale one zwracały uwagę na wszystko. Obrażały ją, przezywały, robiły wszystko na złość.
Wtedy stwierdziłam, że to nie ma sensu. Po co? Zaczęłam z nią normalnie rozmawiać, lecz wtedy ja stałam się tą złą... Pomagałam jej, ogółem jak normalna koleżanka. W kasie drugiej gimnazjum doszła kolejna dziewczyna, Natalia.
Zaczęłyśmy trzymać się we trzy, ale Zuzia niestety musiała przejść do tych, które z początku cisnęły ją jak mogły, nie wnikam. Zaczęłam trzymać się z Natalią, i trzymam się do tej pory. A Nikola? Powtarza to samo, monotonia. Jestem z chłopakiem 7 miesięcy, zaczyna się od początku, robi na złość, próbuje go odbić ,ściąga wszystko, pisze do zajętych chłopaków, teraz to już jest po prostu dla mnie szmata, tak to ujmę. Szmata i nic więcej, nizina społeczna. Trzymam się z Natalią i Wiolą - o rok młodszą od nas. Nie zamierzam tego zmieniać, ponieważ wiem, że im mogę naprawdę wszystko powiedzieć, a one zamiast wyśmiać, pomogą. Mogę na nie liczyć, a nie jak na tamtą starszą znajomość. Nawet jeśli wszystko wróciłoby do normy, do tego jak było dawniej, gdyby przeprosiły i tak bym nie wybaczyła. Przeprosić można kogoś, kogo się uderzyło niechcący, a nie kogoś kogo się miało w dupie przez kilka miesięcy.
Ogólnie moim skromnym zdaniem, przyjaźń to przyjaźń.
Jeśli jest się prawdziwym przyjacielem, nie zwraca się na nic uwagi, nie olewa się kogoś. Tylko ten prawdziwy przyjaciel potrafi pomóc w każdej chwili, a ten któremu przecież tak bardzo 'zależało' nie będzie miał dla nas czasu.
Nie ma sensu tego powtarzać, jeśli raz się na kimś zawiodło, za drugim razem nie będzie to samo.
A słowa nie oddadzą tego ile waży strata.
Pragnę niewiele, by zniknęły wreszcie fałszywe kumpele.
` Przestań pierdolić teorię, że mam ciągle dawać radę. Słyszę to kurwa codziennie `
Teraz już po prostu wiem, że nie każdemu można ufać tak od razu... Potrzeba czasu i cierpliwości. Ci którzy chcą zostaną, a ci którzy mają nas w dupie, i tak odejdą.
// MIELNICKA.

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz